Żył w ziemi US człowiek imieniem Hiob. Był to mąż sprawiedliwy, prawy, bogobojny i unikający zła.
Księga Hioba 1,1 1127738+13
Zabierz, Panie, całą moją wolność,
moją pamięć, mój rozum i całą moją wolę,
wszystko, co mam i co posiadam.
Ty mi to, Panie, dałeś, Tobie to zwracam.
Wszystko jest Twoje.
Rozporządzaj tym według Twojej woli.
Daj mi tylko Twoją miłość i łaskę,
a to mi wystarczy.
Amen. Św.Ignacy Loyola
Łatwo jest zauważyć, że w otaczającej nas rzeczywistości jedne rzeczy są przyczyną powstania i istnienia innych. Powstania, jak np. rzeźbiarz jest przyczyną powstania swego dzieła, albo ich istnienia, np. muzyk powoduje, że muzyka istnieje. Gdy przestaje on grać, muzyka także milknie.
Pytanie. Czy wszystkie rzeczy istnieją z tej przyczyny, że inne rzeczy to powodują?
Załóżmy, że tak właśnie jest. Przypuśćmy więc, że nie ma Istnienia niemającego przyczyny, Boga. Wszystkie rzeczy istnieją z przyczyny takiej, że inne rzeczy powodują ich istnienie.
Z tego jednak wynika, że nic w tej chwili nie może istnieć!
Pozwólcie, że wyjaśnię szerzej.
Według naszej hipotezy każda rzecz potrzebuje zewnętrznej przyczyny, aby istnieć. Czyli w tej chwili wszystko, łącznie z tym, co powoduje istnienie innych rzeczy, samo potrzebuje czegoś z zewnątrz do istnienia. Może dać innym istnienie tyko wtedy, gdy samo istnienie otrzymuje. Wszystko, co istnieje opiera się więc na potrzebie bycia powodowanym do istnienia.
Powodowanym jednak przez co? Jeżeli poza wszystkim nie ma nic, to istnienie jest powodowane przez NIC? To absurd. Cała rzeczywistość jest zależna od przyczyny, która nie istnieje, czyli rzeczywistość nie może istnieć. Albo…
Ponieważ rzeczywistość istnieje, musi istnieć przyczyna, która sama nie ma przyczyny. Musi istnieć Istnienie, które istnieje samoistnie, odwiecznie i powoduje istnienie wszystkich innych rzeczy, których istnienie wymaga przyczyny.
Istnienie jest jak podarunek dany wynikowi przez przyczynę. Jeżeli nikt nie ma tego daru, nie może go dalej przekazać, bez względu na to, jaki długi byłby łańcuch rzeczy przekazujących sobie ten dar. Inaczej mówiąc, jeżeli każdy potrzebuje, powiedzmy, pożyczyć książkę, ale nikt jej nie ma, to nikt tej książki nie otrzyma.
Jeżeli nie ma Boga, który ma życie wynikające z Jego odwiecznej natury, to dar życia nie może być przekazany stworzeniu i my go nie możemy mieć. Ale my go mamy, bo istniejemy. Wnika z tego, że w takim razie Istota Która Nie Ma Przyczyny musi istnieć. My tą Istotę nazywamy Bogiem.
Pytanie 1:
Dlaczego mielibyśmy potrzebować samoistnego powodu do istnienia? Nie możemy istnieć dlatego, że sami wzajemnie powodujemy swe istnienie?
Inaczej mówiąc pojedyncza osoba jest jak pijak, sama nie może „istnieć”, bo się przewróci, ale grupa pijaków doskonale sobie radzi, wzajemnie się podtrzymując. Czemu nasz wszechświat nie miałby być taką grupą pijaków, nawzajem działających na siebie i powstrzymujących swe istnienie?
Problem z tym przykładem polega na tym, że oni mogą się powstrzymywać tylko wtedy, gdy, powiedzmy, przechodzą przez ulicę. Musi być coś pod ich nogami, co powoduje, że mają jakieś podparcie z zewnątrz. Gdyby wszyscy wylecieli z okna, ich wzajemne podpieranie się nie wystarczyłoby, aby ich uchronić przed upadkiem.
Wróćmy więc do naszego argumentu. Rzeczy nie mogą istnieć jeżeli są tylko wzajemnie od siebie zależne. Nie mogą tylko od siebie zależeć przez całe swoje istnienie. Nie mogą też być równocześnie przyczyną i skutkiem we wzajemnych zależnościach. Stwierdzenie, że A powoduje B, B powoduje C, a C powoduje A jest absurdalne.
Ten argument, który tu chcę przedstawić tylko ma na celu pokazać, że jeżeli rzecz jakaś istnieje tylko dlatego, że coś powoduje jej istnienie, to musi istnieć coś, co istnieje bez przyczyny. W innym przypadku wszystko potrzebowałoby jednocześnie otrzymanie istnienia i nic nie mogłoby istnieć, żeby dać to istnienie. A to, rzecz jasna, znaczyłoby, że nic istnieć by nie mogło.
Pytanie 2:
Dlaczego w takim razie nie moglibyśmy istnieć z jakiegoś powodu, który istniał w przeszłości i być może nawet już go nie ma, ale pozostał po nim ten łańcuch przyczynowo-skutkowy?
Nieskończony łańcuch przyczyn idący w przeszłość nie może istnieć, ale to wykażemy dopiero w jednym z przyszłych argumentów. Założę więc, że istnieje. Dla tego argumentu nie ma to znaczenia, bo ten argument nie zajmuje się tym, czy przeszłość ma początek, czy nie, ale tym, co istnieje teraz.
Teraz, każdego tym momencie, istnienie każdego z nas z nas, zależy od czegoś. Powiedzmy, że jest to siedem rzeczy. Gdyby te siedem rzeczy nie istniało, nie istnielibyśmy my. Idąc dalej tym tokiem rozumowania przyjmijmy, że te siedem rzeczy teraz zależy od innych rzeczy, aby istnieć. Gdyby tamte rzeczy nie istniały, nie istniałoby tych siedem, a więc konsekwentnie nie istnielibyśmy my. Idąc dalej ogarniemy cały wszechświat rzeczy, który musi istnieć TERAZ, aby istniało te siedem rzeczy, od których nasze istnienie TERAZ zależy. Tylko, że jak POZA wszechświatem nie ma nic, co by mogło być niezmienną przyczyną tego wszechświata, to wszechświat nie mógłby TERAZ istnieć. Dlaczego? Ponieważ wszystko we wszechświecie się zmienia i wszystko potrzebuje przyczyny. Tylko coś „poza układem”, coś niezmiennego może być tym źródłem. I to źródło musi istnieć teraz, albo ani my, ani wszechświat nie mogą istnieć
Alleluja.pl (c) Copyright by polonus 2002 A.D.
Żeby odwiedzić stronkę Inki, a naprawdę warto, możesz kliknąć na ten baner:
Jeżeli pragniesz pomóc szerzyć Słowo Boże, zamieść baner mojego serwisu. Oto kod do wklejenia na stronę:
Klikając na któryś z poniższych banerów pomagasz innym znaleźć moją stronę. Tam też możesz odnaleźć inne interesujące witryny, zajmujące się podobną tematyką.